Historia rzemiosła na ziemi sandomierskiej.
Nawróceni Gostomscy budują w Sandomierzu dla jezuitów okazały gmach szkolny dla zaprawy młodzieży szlacheckiej w sztuce frazeologii łacińskiej. Opalińscy osadzają kamedułów we wspaniałym, nowym klasztorze w Rytwianach. Augustianie napływają do Radomyśla, dominikanie do Dzikowa, reformaci do Solca, Stopnicy, Pińczowa, Sandomierza. Widownią wszelkich spraw stał się teraz sejmik ziemi sandomierskiej w Opatowie. Czcigodna romańska kolegiata w Opatowie, w której renesansowe nagrobki Szydłowieckich przypominały świetne tradycje „złotego wieku" stała się świadkiem pijackich awantur obradującej szlachty. Tu decydowały się sprawy interwencji magnackiej z wojewodą Jerzym Mniszchem na czele, na rzecz Dymitra Samozwańca. Tu obmyślano sposoby ujarzmienia chłopów. Dobywano szabel na różnowierców i odmawiano podatków na wojsko broniące granic przed zewnętrzną agresją. Gorliwość religijna zaszczepiona szlachcie sandomierskiej przez szkoły jezuickie przysłaniała jej horyzont polityczny. Dlatego też uważała ona katolickie cesarstwo habsburskie za swego sojusznika, a mahometańską Turcję, podobnie jak prawosławną Rosję, za śmiertelnych wrogów.